Czy ogrody można przewozić?

Z badań przeprowadzonych przez Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego wynika, że posiadanie ogrodu jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. W czasach, gdy migrujemy problemem staje się to jak ogród zabrać ze sobą na nowe miejsce.

Beata Gawryszewska, kierowniczka Katedry Sztuki Krajobrazu z SGGW opowiada o tym, że spotkała się kiedyś z sytuacją, że inwestorzy chcieli kupić teren, który dopiero za pięć lat później miał być budowany. I pojawiło się pytanie: zostawić teren naturze na pięć lat, żeby zarósł? Szkoda. To przecież szmat czasu… Z drugiej strony angażować się przez pięć lat i potem wszystko zniszczyć? Szkoda wysiłku i tego, co zrobimy. I właśnie dla tego typu miejsc powstała idea ogrodu mobilnego: jest wykonany w skrzyniach, które potem można przenieść.

Najbardziej popularnymi formami mobilnych ogrodów są aranżacje wykonywane na dachach samochodów, przyczepach, w skrzyniach przewożonych autami, wózkach sklepowych, tacach czy tak popularnie ostatnio w architekturze i dekoratorstwie wykorzystywanie rowerów jako konstrukcji umożliwiającej dokonanie nasadzeń.

Zdaniem dr hab. B.Gawryszewskiej człowiek przywiązuje się do tego, co widzi codziennie i potem zmuszony do migracji najważniejsze znaki tego obrazu chce zatrzymać, przenieść razem ze sobą.

– Jak się gdzieś przenosimy, to choćby doniczkę zabieramy i stawiamy w tym nowym miejscu. A potem ta doniczka obrasta w kolejne przedmioty i rośliny. Tak tworzymy własny ogród – mówi B.Gawryszewska. – Samo to, że musimy opuścić swoje miejsce jest dla nas dramatycznym przeżyciem. Dlatego zabieramy z sobą chociaż namiastkę tamtego miejsca. Migracja ludzi to temat ważny szczególnie w obecnych czasach, gdy sytuacje zmuszają całe narody do przenoszenia się w inne miejsce. Ale ludzie migrowali od wieków, a wraz z nimi ogrody i rośliny w nich rosnące.

– Historia sztuki ogrodowej, to historia przenoszenia się ludzi z miejsca na miejsce, a wraz z nimi wątków ogrodów i roślin. Ukochane przez Europejczyków parki angielskie kiedyś nazywały się angielsko-chińskimi. Być może właśnie teraz jest czas na powstanie ogrodów syryjsko-polskich czy turecko-niemieckich – mówi B.Gawryszewska.

Ale przenoszenie roślin i tworzenie własnych ogrodów w nowych miejscach nie musi mieć charakteru międzynarodowego. Choćby Warszawa w dużej mierze zamieszkała jest przez przyjezdnych, a w ostatnich latach ta migracja do stolicy znacznie się nasiliła. – I to widać na warszawskich osiedlach. Ci ludzie przywożą z sobą choćby to drzewko spod Tarnowa czy kwiatek z Sandomierza. Brakuje im ich własnego ogrodu, który gdzieś tam mieli – twierdzi B.Gawryszewska.

Dlatego SGGW inicjuje warsztaty dla studentów i młodych adeptów architektury krajobrazu, które polegają na tworzeniu mobilnych ogrodów, a jednocześnie umożliwiają uczestnikom kontakt z doświadczonymi architektami. Także imprezy takie jak Targi Green Days są doskonałą okazją do prezentacji mobilnych ogrodów. Nigdzie indziej, jak właśnie na kilkudniowych imprezach sprawdzają się projekty, które trzeba tam zaprezentować, a potem przenieść w inne miejsce.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Comments(0)

Leave a Comment