Kosiarki. Roboty przyszłością naszych ogrodów

Firma NAC szykuje się do wprowadzenia nowego modelu kosiarki – robota. Jego atrakcyjna cena może sprawić, że wiele urządzeń tych urządzeń pojawi się w naszych przydomowych ogrodach.

Pielęgnacja trawników dla jedynych jest przyjemnością, dla innych obowiązkiem który niekoniecznie chętnie spełniają. Jedni uwielbiają czas, gdy odpalają swą kosiarkę, zakładają słuchawki na uszy, puszczają ulubioną muzykę i kosząc napawają się zarówno widokiem efektów swej pracy jak i zapachem świeżo skoszonej trawy.

W zależności od areału naszego trawnika można go pielęgnować małymi kosami spalinowymi, większymi ręcznymi kosiarkami wózkowymi (tzw. pchanymi) czy w przypadku największych trawników lub boisk – kosiarkami zamontowanymi na minitraktorach.

– Kosiarki roboty to będzie rewolucja – przekonuje Marcin Przytulski z firmy NAC. – To urządzenia dla tych, którzy albo nie lubią kosić, albo zwyczajnie nie mają na to czasu.

Takie roboty do koszenia trawników nie są nowością ostatnich miesięcy. Na rynku są od dobrych kilku lat. Problemem bywa cena, która zwykle zaczyna się od 5 tys. zł. Zdaniem M.Przytulskiego produkt firmy NAC będzie znacznie tańszy, a ponadto większa powszechność tego rodzaju sprzętu spowoduje obniżenie cen u wszystkich producentów.

– Taka kosiarka działa automatycznie. Ma wyznaczony obszar do skaszania. Sama jest zamontowana w stacji dokującej i raz dziennie wyrusza w podróż po ogrodzie. Ścina dosłownie milimetrowe końcówki traw, które pozostając na trawniku stanowią naturalny nawóz. Sam trawnik przez cały czas wygląda tak samo, ciągle jest ładny i zadbany – mówi M.Przytulski.

Kosiarki takie mogą obsługiwać ogrody o powierzchni do ok. 1400 m kw. Nadają się więc praktycznie do wszystkich przydomowych trawników.

Według danych, jakie posiada firma NAC, rokrocznie w Polsce wydawanych jest 80-100 tys. pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych. To potencjalni przyszli klienci firm produkujących i oferujących sprzęt do prac ogrodniczych i pielęgnacji trawników.

– W porównaniu z Zachodem, gdzie rynek mieszkaniowy jest ustabilizowany, u nas ciągle mamy dość duży przyrost prywatnych domów. Poprawiająca się infrastruktura drogowa też jest impulsem do budowania się na obrzeżach miast. Ogrodów więc będzie u nas ciągle przybywać i takie urządzenia będą niezbędne – przekonany jest M.Przytulski.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Comments(0)

Leave a Comment