Kwiaty dobre bo polskie

– Nasze produkty dorównują jakością kwiatom sprowadzanym z Holandii czy Niemiec, a często ze względu na to, że są hodowane w naszym klimacie, są trwalsze – mówi Agnieszka Szerypo, wiceprezes grupy Kwiaty Polskie.

Od kilku lat rynek kwiatów doniczkowych notuje systematyczny wzrost. Polscy ogrodnicy i producenci wyszli naprzeciw tym trendom i coraz śmielej konkurują z produkcją pochodzącą z Europy Zachodniej, która niekoniecznie musi dominować w naszych sklepach.

Mariusz Rabenda: Czy Kwiaty Polskie są rzeczywiście polskimi?
Agnieszka Szerypo, wiceprezes grupy Kwiaty Polskie: – W 99 procentach tak. Oczywiście zdarza się śladowa ilość kwiatów sprowadzanych, ale generalnie jesteśmy po to, by wspomagać rodzinnych producentów i promować nasze rodzime kwiaty. No może zdarzają się storczyki, które pochodzą od innych producentów, ale także na własnym rynku mamy takich, którzy mogą storczykami konkurować z najlepszymi na świecie.

Storczyk nie jest chyba polskim kwiatem?
– U nas w naturalnym środowisku, dziko nie rośnie, ale w naszych domach przyjął się bardzo dobrze. W sklepach często spotykamy storczyki holenderskie, ale jak powiedziałam, są rodzime firmy, które jakością dorównują tym z Zachodu.

Czemu ma służyć grupa Kwiaty Polskie?
– Przede wszystkim chcemy wspierać naszych producentów. Tak, jak polskie owoce czy warzywa są szeroko wypromowane i konsumenci doceniają ich jakość, to w przypadku kwiatów jesteśmy dopiero na początku drogi. Ponadto pomagamy ogrodnikom i producentom. W grupie tworzymy jednolitą ofertę. Jesteśmy w stanie wynegocjować korzystniejsze warunki zakupu sadzonek czy doniczek oraz na korzystnych warunkach wynegocjować umowy z sieciami handlowymi, do których trafiają kwiaty.

Co sprawia, że kwiaty polskie mogą być lepsze od tych sprowadzanych z Zachodu?
– Nawet jeśli jakość ich hodowli jest taka sama jak kwiatów wyprodukowanych w innych krajach Europy, to nasze wygrywają świeżością. Nie muszą przebywać wielu setek kilometrów od producenta do klienta. Nie są przez to zmęczone. Dbamy o to, by po drodze od ogrodnika do sklepu nie minęło więcej niż 72 godziny. Dzięki temu nasze kwiaty dłużej mogą postać w sklepie. Ponadto rośliny wyhodowane w naszych, polskich warunkach, łatwiej się hoduje tu na miejscu. Ot choćby nie należą do rzadkości przypadki, że tu wyhodowane za granicą w naszym klimacie nie są w stanie przetrwać zimy, więci co z tego, że gdy je kupowaliśmy były tańsze.

Odejdźmy od strony technicznej, a skupmy się na kwiatach. Jakie kwiaty były i są popularne w sezonie 2017?
– Od zawsze te prawdziwie polskie: bratki czy prymulki, rabatowe pelargonie, latem sukulenty czy zioła. Coraz większą popularnością cieszą się chryzantemy, które mają tak wiele odmian, że kupując je nie wiemy, że to chryzantemy. Już nie muszą być to kwiaty kojarzące się z listopadowym świętem. Bywają ważną rośliną dekoracyjną naszych ogrodów. Na popularności zyskuje celosia, która jest bardzo trwała i nawet – wydawać by się mogło – zasuszona po podlaniu się podnosi, a potrafi także przeżyć niewielkie przymrozki. Dużym wzięciem w tym roku cieszyły się miksy kwiatowe sprzedawane w dużych donicach np. surfinie z pięknymi trawami, czy układy z werbenami, które są doskonałymi ozdobami tarasów czy balkonów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Comments(0)

Leave a Comment