Moda na ogród była zawsze. Tylko trendy się zmieniały

Od zawsze kochamy nasze ogrody. Kiedyś całe rodziny spędzały wszystkie weekendy na działkach. Nawet przydomowe ogrody były po to, by siać w nich warzywa i sadzić agrest. Po latach stały się wizytówką domu. Często świadczyły też o zasobności mieszkańców. Dziś wracamy do natury i równowagi: nasze ogrody stają się takimi, w jakich czujemy się dobrze.

Jak zmieniały się nasze ogrody? Czemu miały służyć? Jak urządzić współczesny ogród? Gdzie szukać rad? O tym wszystkim rozmawiamy z Bożeną Dąbrowską z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórców Ogrodów.

Mariusz Rabenda: Kiedyś była moda na ogrody działkowe. Nawet w przydomowych ogródkach wydzielano część na rekreację i mały warzywniak. Teraz zwykle przydomowe ogrody są pieczołowicie dopracowane. Kiedy zmieniły się trendy?
Bożena Dąbrowska, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Twórców Ogrodów: – Moda zmienia się nieustannie. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych posiadacz ogrodu z zapałem uprawiał owoce i warzywa, które w znaczący sposób uzupełniały domową spiżarnię i świadczyły o zapobiegliwości gospodarza. Pamiętam typowy widok: przed domem lichutki  trawnik,  na nim karłowate wiśnie i agrest na „nodze”. Za domem królowała fasolka i marchewka, czasem obwiedziona aksamitkami lub mieczykami. W kącie wyrastały dalie. Ogrody odzwierciedlały poziom życia i możliwości właścicieli. W czasie transformacji ustrojowej dom i ogród stały się wizytówką, świadczyły o statusie majątkowym i pozycji . Nowoczesny  posiadacz ogrodu chciał mieć wszystko co najlepsze. Pamiętam prośbę o zrobienie ogrodu „takiego jak u Carringtonów !” To czasem kończyło się kupowaniem drogich roślin bez planu i pomysłu na ich posadzenie. Na szczęście i ten okres mamy już za sobą. Mam wrażenie, że nastały lepsze czasy. Coraz więcej osób docenia piękno wynikające z prostoty i harmonii, chętniej nawiązujemy do otaczającego nas krajobrazu, do ogrodów wracają rośliny z naszej strefy klimatycznej. A ogród zaspakaja potrzebę kontaktu z naturą właściciela: czasem tą potrzebą jest własna łąka, na której można leżeć i obserwować płynące niebem obłoki, czasem jest to warzywnik, w którym rosną ekologicznie uprawiane rośliny, czasem kolekcja pachnących odmian róż. Możliwości i pomysłów jest bardzo wiele.


Czy nie ma pani wrażenia, że pierwszym trendem zmian były trawniki? 
– Rzeczywiście. Na przykładzie trawnika można prześledzić proces zmian jakie zaszły w naszych ogrodach. To co pamiętam z dzieciństwa, trudno by dziś nazwać trawnikami. Zakładane w bardzo oszczędny sposób, nie pielęgnowane, z trudem walczyły o życie. Podstawowym wsparciem dla nich był zakaz deptania. Nawet w prywatnych ogrodach właściciele zwracali uwagę, by nie chodzić po trawie. Teraz wydaje się to śmieszne, ale żeby zielony, zdrowy trawnik stał się normą, wiele musiało się zmienić. Najważniejsze zmiany dotyczyły naszej świadomości – trzeba było uwierzyć, że w Polsce można mieć „angielski trawnik” – jeśli się chce. Z pomocą przyszli specjaliści: ogrodnicy, producenci traw, systemów nawadniających, sprzętu i środków do pielęgnacji.

Czy te zmiany, które powodują różnorodność, wynikają z otwarcia się na Europę. W naszych ogrodach mamy nasze rośliny, czy sprowadzane?
– Na szczęście do ogrodów wracają zapomniane od wielu lat  rośliny, które pamiętamy z babcinych ogrodów. Pojawiają się też w nowych odmianach, zachwycając różnorodnością kolorów i form. W centrum ogrodniczym klient ma naprawdę trudny wybór! Wiele roślin pochodzi z zagranicznych szkółek, ale nasi producenci również proponują doskonały materiał. Moim klientom doradzam kupowanie roślin wyhodowanych w Polsce. Na ogół są lepiej przystosowane do naszych warunków klimatycznych i w związku  tym przysparzają mniej problemów. Warto jest też zwracać uwagę na odmiany odporne na występowanie chorób.

Był też czas, że dominowały ogrody ze skalniakami. Innym razem podstawą do aranżacji były iglaki. Skąd się biorą takie tendencje?
– A czy nie na tym właśnie polega moda? Na naśladowaniu innych? Ubieramy się, urządzamy mieszkania, biegamy i gotujemy, bo chcemy upodobnić się do najlepszych. Na szczęście w urządzaniu ogrodów coraz częściej zwycięża indywidualizm i zdrowy rozsądek. I tylko upodobanie do tuj pozostaje niereformowalne.

Lepszy ogród wymyślony przez siebie, czy zaaranżowany przez architekta?
– Myślę, że najlepszy ogród, to taki który odpowiada na oczekiwania i potrzeby właściciela. Kto rozumie i zna je lepiej niż my sami? Natomiast architekt krajobrazu jest osobą, która pomoże nam urzeczywistnić marzenia. Warto korzystać z pomocy doświadczonych fachowców, dzięki nim unikniemy popełniania błędów, podsuną dobre rozwiązania. Pamiętajmy, że na uzyskanie zamierzonego efektu musimy poczekać czasem nawet kilka lat – więc na etapie projektowania należy zadbać o rozwiązania, które będą się sprawdzać na różnych etapach rozwoju ogrodu.
Znam kilku fanów, którzy właśnie na własną rękę zdobywają wiedzę i rośliny, a ich ogrody powstają czy zmieniają się w sposób spontaniczny.

Gdzie znajdę porady jak zaaranżować ogród?  
– Myślę, że zawsze warto sięgnąć do fachowej literatury. Niestety na rynku wydawniczym jest niewiele wydawnictw prasowych – a te dostępne nie zawsze przekazują rzetelną wiedzę. Źródłem wiedzy może być też coraz bardziej popularna turystyka ogrodowa: spotykałam polskich turystów podczas dni otwartych ogrodów nawet w Amsterdamie czy Kordobie, na Chelsea wszędzie słychać nasz język, w Dobrzycy ogrody Hortulus przyciągają rzesze turystów. Wszędzie  możemy podglądać  ciekawe rozwiązania i uczyć się
.

Czy są jakieś konkursy na najładniejszą aranżację?
– Latem odbywa się  bardzo dużo konkursów najczęściej prowadzonych przez lokalne samorządy, które w ten sposób promują i zachęcają do dbałości o wygląd ogrodów czy balkonów. Także gazety, w których prowadzony jest dział ogrodniczy oraz czasopisma branżowe zachęcają do współzawodnictwa: tu liczy się talent ogrodnika i fotografa. W takich konkursach oceniany jest istniejący, realny ogród. Zupełnie inny charakter ma konkurs Inspiracje – Aranżacje organizowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Twórców Ogrodów podczas Targów Gardenia. Uczestnicy konkursu wykonują projekt aranżacji ogrodowej na zadany temat i budują ją na oczach publiczności w ciągu jednego dnia. Finałowe prace można później również obejrzeć w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu w trakcie Festiwalu Ogrodowych Inspiracji.

Na koniec zapytam o coś, co powinno się być może znaleźć na początku. Czy ładny ogród oznacza duży wydatek na jego zagospodarowanie?
– Odpowiem przewrotnie, ogród – jak samochód,  może kosztować bardzo różnie. A ładny ogród – dla każdego to słowo ma inne znaczenie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Comments(0)

Leave a Comment