Zielone dachy i ściany miejską alternatywą

– Zielone dachy i żyjące ściany mają zalety nie tylko architektoniczne i wizualne. Poprawiają powietrze na miejskich osiedlach, zapewniają retencję wody, poprawiają ekosystem, a jednocześnie mają też zalety ekonomiczne – uważa dr Piotr Reda, architekt krajobrazu.

Piotr Reda jest doktorem nauk biologicznych i właścicielem firmy Leaf Projeckt Studio specjalizującej się w opracowaniach dotyczących ochrony przyrody i architektury krajobrazu. Prowadzi nadzory budowlane w zakresie zieleni i ochrony środowiska. Jednocześnie pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia Architektów Krajobrazu.

Mariusz Rabenda: Nie wiem jak pan, ale ja obserwując współcześnie budowane osiedla odnoszę wrażenie, że są coraz ciaśniejsze i zielone głównie wtedy, gdy deweloper na taki kolor pomaluje ściany…
Piotr Reda (architekt krajobrazu): – To prawda. Źle się dzieje. Tereny zielone, skwery i zieleńce są z jednej strony naszymi płucami, z drugiej elementem architektury otaczających nas osiedli. Zabudowa uwzględniająca zieleń jest ciekawsza. Niestety zbyt często zieleń przegrywa z ekonomią dewelopera. Każdy metr kwadratowy przestrzeni, która mogłaby służyć człowiekowi jest wydzierany przez zabudowę, bo to jest konkretny zysk dla inwestora. Ponad 100 lat temu Ebenezer Howard stworzył ideę miasta-ogrodu myśląc o tym, jak poprawić komfort życia człowieka w mieście. Gdybyśmy szli za jego przykładem nie byłoby problemu. Dziś niestety odchodzi się od tej idei. W urbanistyce następuje powrót do ciasnej zabudowy. Nie jest to dobry trend.

Czy istnieje jakakolwiek możliwość, by osiedla miejskie stały się bardziej przyjazne a zabudowa nie tak zagęszczona?
– Musiałyby się zmienić przepisy dotyczące powierzchni biologicznie czynnej. W innym wypadku wszystko wynika z ogólnych przepisów budowlanych.
Czy jest pan zwolennikiem zielonych dachów i ścian?
– Oczywiście, że jestem. Jasne, że najlepiej byłoby, gdybyśmy mieli w miastach jak najwięcej parków, ale jeśli tego nie ma, to niech będzie zieleń na osiedlach właśnie w postaci takich rozwiązań. W Niemczech w dobrym stylu jest mieć zielone dachy na osiedlach. To już nie tylko moda, ale coraz częściej stosowane rozwiązanie. U nas na dachach najczęściej mamy blachę, czy papę. Różnica jest diametralna.

Ale czy to nie są substytuty?
– Są, ale przecież lepsze takie substytuty niż ich brak. Jeśli cena gruntów na poziomie zero jest bardzo wysoka, to idźmy w tego rodzaju rozwiązania. Proszę popatrzeć jak wyglądają zabudowy posiadające zielone dachy i ściany i porównać je z tymi, które tego nie mają. Różnica jest oczywista. To jest tylko aspekt wizualny, a takie rozwiązania mają też inne korzystne cechy. To choćby poprawa jakości powietrza czy retencja wody opadowej. Przecież w takim środowisku żyją owady, zmienia się mikroklimat. Ponadto w budynkach, gdzie zastosowane są zielone dachy czy ściany jest mniejsze zużycie energii. Już dobrych kilkanaście lat temu pisałem tekst o powstającym w centrum Szczecina pierwszym zielonym dachu. Zafundowała go sobie i swoim pracownikom jedna z bogatszych firm. Nie przypominam sobie, by za jej przykładem poszli kolejni inwestorzy.

To niestety przykład dobrze obrazujący stan rzeczy w całej Polsce. Okazuje się, że właśnie pierwsze zielone dachy zaczęły powstawać już kilkanaście lat temu, a do dzisiaj są to „pojedyncze jaskółki”. I wcale powodem nie jest to, że nośność dachów czy budynków nie pozwala na instalację takich rozwiązań. Trzeba tylko przekona się do takich rozwiązań, bo wbrew pozorom utrzymanie tej roślinności wcale nie jest kłopotliwe. Zielonych dachów i ścian jest coraz więcej, ale ciągle za mało w stosunku do tego, co by być mogło.

Najbardziej chlubny przykład ostatnich lat?
– Bodaj zielony ogród na dachu biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego na Powiślu. To miejsce tak się spodobało warszawiakom, że gremialnie je odwiedzają. Jeśli mamy szukać odpowiedzi na pytanie czy decydować się na zielone ogrody czy nie, zobaczmy to miejsce i mamy gotową odpowiedź.

Zielone dachy, żywe ściany

Zielone dachy czy porośnięte ściany budynków nie są czymś nowym w budownictwie. Od dawna ludzie układali na ścianach czy dachach swoich domów mech i rośliny. W ten sposób chronili je przed warunkami zewnętrznymi. W Skandynawii obkładanie dachów mchami miało przede wszystkim na celu izolację termiczną. W Niemczech czy Polsce zielone dachy miały chronić domostwa przed pożarami.
W VI w p. n. e. babiloński król Nabuchodozor II zbudował dla swej żony Artymis słynne ogrody Semiramidy, których nazwa do dziś jest nieodgadniona. Wówczas po raz pierwszy dominującą rolą roślinność wykorzystanej w architekturze był jej aspekt dekoracyjny.

W XX wieku na nowo zielone ogrody odkrył w architekturze Le Corbusier. Francuski architekt i urbanista określił dachy mianem „piątej elewacji”. „Dach – ogród będzie ulubionym miejscem pobytu w domu. Poza tym dla miasta oznacza odzyskanie całej utraconej pod zabudowę powierzchni”. Jego zdaniem tak zaaranżowane dachy na domach należących do wspólnot będą pozytywnie wpływały na integrację mieszkańców.

Polskie Stowarzyszenie Dachy Zielone

Zostało zarejestrowane w 2009 r. Zielone dachy poprawiają mikroklimat na osiedlu, mają właściwości termoizolacyjne budynku, powodują zmniejszenie ilości odprowadzanej do kanalizacji wody opadowej, przechwytują pyły i zanieczyszczenia. Redukują też zawartość CO2, tłumią hałas w mieszkaniach znajdujących się na najwyższych kondygnacjach. Do tego chronią dachy przed uszkodzeniami mechanicznymi, poprawiają jakość życia mieszkańców. Mogą być wykorzystywane do celów rekreacyjnych.

Dane z Zachodnich rynków nieruchomości dowodzą ponadto, że ceny mieszkań w budynkach posiadających zielone dachy są wyższe niż w domach nie mających takiego rozwiązania.
Ponadto zastosowanie zielonych dachów może być paradoksalnie opłacalne dla inwestorów, ponieważ przepisy budowlane pozwalają wówczas na gęstszą zabudowę niż w przypadku standardowo zwieńczonych dachów.

Żywe ściany

Przede wszystkim są naturalnym filtrem powietrza. Tłumią hałas zewnętrzny i w tym wypadku z jej dobrodziejstwa korzystają mieszkańcy wszystkich kondygnacji. Takie ścienny także mają aspekt izolacyjny. Zwłaszcza odczuwalne jest to latem, gdy mieszkania nie nagrzewają się tak bardzo.
Ponadto nie do przecenienia jest aspekt estetyczny. Taka ściana nie jest jednolita przez cały rok. Wiosną i latem zielona, często także ukwiecona, jesienią wielobarwna. Sprawia także, że elewacja nie brudzi się, nie ma potrzeby jej malowania.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Comments(0)

Leave a Comment