Ogród piękny i dobry

Jeśli komuś wydawałoby się, że Polacy do sztuki aranżacji ogrodów nie wnieśli zbyt wiele, to taki ktoś jest w błędzie. Najlepszym dowodem jest tegoroczna aranżacja pokazowego ogrodu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórców Ogrodów w czasie targów Green Days w dniach 22-24 marca 2019. Ideą założenia było ukazanie tęsknoty za tym, co wszyscy z nas znają. Bądź to z widzenia, podczas wizyt na polskich wsiach, bądź też z miejsc urodzenia swoich lub przodków. To tęsknota za sielskim polskim ogrodem, wiejskim, położonym z dala od miasta. Spokojnym i romantycznym. Miejscem odpoczynku po pracy i ucieczki od zgiełku miasta. Dla jednych letniskiem, a dla innych po prostu przydomowym ogródkiem.

W przeszłości wiejskie ogrody miały jedną wspólną cechę, były „piękne i dobre”. Przy czym określenie „dobre” oznaczało „praktyczne”. Ogród miał być jednocześnie miejscem odpoczynku, ale miał też znaczenie gospodarcze. Każdy z jego elementów był w jakiś sposób wykorzystywany w obejściu i domu. Takie właśnie założenie ma przedstawiać aranżacja OSTO. Składa się ona z dwóch działów. Pierwszy z nich ukazuje podwórze z fragmentem domu. Przy drewnianej ścianie nie mogło zabraknąć przyzby – czyli niewielkiej ławeczki w sąsiedztwie wejścia, gdzie odpoczywało się i dumało, ale także witało gości. Wiosną i jesienią ten ciepły zakątek służył do napawania się promieniami słońca. Często było to ulubione miejsce dla osób w starszym wieku. Tuż obok ustawiono beczkę, w której zbierano deszczówkę. Tą wodą podlewano rośliny, pojono zwierzęta albo używano jej do prania. Dalej mamy studnię z pompą, a obok niej wannę. Pierwsza służyła do czerpania wody, a druga do robienia prania, czy też kąpieli w bardzo skwarne dni.

W ogrodzie wiejskim nie ma klasycznych miejsc do wypoczynku. Studzonemu gospodarzowi do regeneracji sił służy rybacka łódź. Dawniej wypełniona sianem, obecnie poduszkami. Przed nadmiarem słońca chroni żagiel. Na takim posłaniu można zrobić sobie drzemkę lub odsapnąć trochę przed dalszą pracą. Nad całością czuwa duża, staropolska wierzba.

Poza miejscem odpoczynku w gospodarstwie musiał być też warzywnik. Tutaj obowiązkowym elementem była piwniczka. Pełniła rolę lodówki, gdzie przez cały rok utrzymywała się stała temperatura i był odpowiedni mikroklimat. W takiej budowli warzywa i owoce można było przechowywać przez kilkanaście miesięcy i to wszystko bez zużywania energii elektrycznej. Z piwniczką sąsiaduje już dosyć współczesny wynalazek, czyli szklarenka. W niej można zobaczyć żywe trzmiele, które hoduje się specjalnie w celu zapylania roślin. Obrazu dopełnia mała pasieka z ulami i kompozycja z bukszpanów. Nie mogło zabraknąć tez miejsca dla warzyw. Przygotowano je w formie podwyższonych rabat. Wypełnione są one warstwami kompostu i ziemi, aby uzyskać wyjątkowo obfite plony. Pomysł ten pochodzi ze starożytnych Chin, gdzie rolnicy w ten sposób zagospodarowywali swoje odpady, a jednocześnie nawozili pola. Do uprawy fasoli i innych strączkowych zbudowano też niewielkie piramidki. Obok rabat znajdują się drzewa szpalerowe – to doskonały pomysł na mini sad na niewielkiej przestrzeni.

Dopełnieniem sielskiego warzywnika jest ziołownik. To miejsce pod uprawę ziół zaaranżowano na wzniesionej rabacie w kształcie spirali. Uprawa taką nawiązuje do idei permakultury czyli ogrodnictwa ekologicznego wzorowanego na naturalnych siedliskach.

Mamy nadzieję, że samo spojrzenie wywoła najcieplejsze z możliwych wspomnień i przywoła obrazy najbardziej sielskiego wypoczynku. Innych zaś zainspiruje to stworzenia takiego ogrodu na własnej działce lub wzbogacenia o nowe idee już istniejącego założenia.